czwartek, 28 lutego 2008
Spring is coming to town...
kanapka

Poczułam ją. Pierwszy raz jakieś cztery dni temu, kiedy wyszłam na leniwy weekendowy spacer do pobliskiego parku. Wczoraj ponownie. Wiosna. Czuć ją w promieniach niskiego jeszcze słońca, zapachu coraz cieplejszego wiatru, a najmocniej gdzieś w głębi serca, które z niecierpliwością wypatruje wszelkich jej oznak...

Zawsze o tej porze roku, kiedy wiosna już się zbliża, ale wciąż jeszcze musi walczyć o miejsce z przymrozkami i nie dającymi za wygraną opadami śniegu, staram się ją wspomóc. Przyzywam i czaruję. Zakładam kolorowe ubrania, rozpinam płaszcz, kupuję żonkile, a do jadłospisu wprowadzam niezliczone ilości świeżych warzyw. I choć wiem, że dostępne obecnie sałaty, pomidory i ogórki nie są jeszcze tymi, które pojawią się za dwa-trzy miesiące, to jedząc je czuję namiastkę tej utęsknionej pory roku...

To w zasadzie nie jest żaden przepis. Zwykła kanapka na czwartkowe śniadanie. Ale ta soczysta zieleń ma w sobie jakąś moc. Dlatego musiałam ją Wam pokazać :)

Składniki:

kilka kromek pszennego chleba,
masło,
kilka plasterków szynki,
kilka liści sałaty,
szczypiorek.

Wykonanie:

Chlebek smarujemy masłem. Na każdej kromce układamy listek sałaty i plasterek wędliny, a wierzch hojnie posypujemy posiekanym szczypiorkiem.

kanapka

 kanapka

wtorek, 26 lutego 2008
Sałatka jarzynowa

salatka jarzynowa

Wigilia, Wielkanoc, dom, mama, babcia, majonez – tych 6 słów, wypowiedzianych na raz, może oznaczać dla mnie tylko jedno – sałatkę jarzynową. Swojską, tradycyjną, bezpieczną, może nawet trochę nudną... Jednak zawsze tak samo pyszną i wnoszącą element przynależności do danego miejsca, danej grupy ludzi. Dającą poczucie niezmienności, której czasami potrzebuje każdy z nas…

Ta opisana poniżej jest moim zdaniem najsmaczniejsza. Pewnie dla tego, że taką robiła moja mama. Nie ma w niej za dużo selera ani pietruszki, dominują za to smaki kukurydzy oraz miękka słodycz jajek i ziemniaków. I jeszcze ta kwaskowa pieszczota jabłka na języku...

Składniki:

4 marchewki,
2-3 pietruszki,
kawałek selera,
3 ugotowane ziemniaki,
1 jabłko,
3-4 jajka na twardo,
2-3 ogórki kiszone,
2/3 puszki groszku konserwowego,
1 puszaka kukurydzy,
majonez,
muszatrda,
sól i pieprz,
natka pietruszki.

Wykonanie:

Warzywa myjemy, obieramy i gotujemy w osolonym wrzątku. Powinny być jędrne i lekko twardawe, więc marchewkę, pietruszkę i seler należy wyjąć z wody troszkę wcześniej niż ziemniaki. W osobnym garnku gotujemy jajka na twardo. Po ugotowaniu zarówno jajka, jak i warzywa zostawiamy do ostygnięcia.

Ostudzone warzywa kroimy w drobną kosteczkę. Tak samo postępujemy z jajkami, ogórkami kiszonymi i obranym jabłkiem. Wsypujemy do dużej miski. Dodajemy odsączone z zalewy groszek i kukurydzę. Wszystko doprawiamy do smaku solą i pieprzem, po czym dokładnie mieszamy.

Następnie dodajemy majonez – powinno go być sporo, ale najlepiej dodawać porcjami, po dwie łyżki, mieszać, próbować i w razie potrzeby dokładać więcej. Ma być go tyle, ile lubimy najbardziej.

Na koniec dodajemy jeszcze 1-2 łyżki musztardy i znowu dokładnie mieszamy. Wierzch sałatki wygładzamy, ozdabiamy posiekaną natką pietruszki i wkładamy na 2 godziny do lodówki. Po tym czasie składniki „przegryzą” się ze sobą i sałatka będzie gotowa do jedznia.

sałatka jarzynowa

sałatka jarzynowa

piątek, 22 lutego 2008
Ustrzelili mnie, ale wciąż się trzymam...

owoce1

No i dotarło do mnie.

Kiedy zakładałam tego bloga, obiecywałam sobie, że będzie on wyłącznie o jedzeniu. Że nikt nie dowie się, ile mam lat, gdzie pracuję, jak ma na imię mój mąż, co kocham, lubię i jak wyglądam...

Ten jeden raz złamię swoją zasadę, gdyż zabawa w niewinne sekreciki ma swój urok. Jest swego rodzaju pożywką dla mojej babskiej duszy, która - gdzieś w głębi - lubuje się w poznawaniu smakowitych tajemnic z życia innych ;)

Trudno mi tylko określić, kto mnie ustrzelił, bo atak nastąpił z trzech różnych stron ;) Ale pierwsza była Joanna z Łasucha w kuchni.

A oto reguły zabawy:

1. podać link do osoby, która nas ”ustrzeliła”
2. zacytować na swoim blogu reguły zabawy
3. wpisać 6 nieważnych, śmiesznych rzeczy na swój temat
4. „strzelić” do następnych 6 osób
5. uprzedzić wybrane osoby wpisując post na ich blogu

 

Odkrywam więc swoją duszę ;)

1. Nie rozróżniam stron - lewa i prawa to dla mnie puste słowa, nagminnie je mylę. Żeby prawidłowo określić, która jest która, muszę się porządnie zastanowić i posłużyć przedszkolną regułą pt. "którą rączką piszesz i trzymasz łyżkę".

2. Jestem uzależniona od list, robię je ciągle i stosuję do wszystkiego. Stale więc towarzyszą mi karteczki z listami zakupów, rzeczy do zrobienia, potrzebnych przedmiotów, planów na dany dzień, spisów itp, itd... Perwersyjną przyjemność sprawia mi też wykreślanie z nich już "załatwionych" rzeczy :)

3. Mam dziwne brwi - jakieś takie potargane i nieuczesane ;)

4. Uwielbiam "Kryminalnych" ;)

5. Najchętniej chodzę do kina na - odsądzane przez krytyków od czci i wiary - komedie romantyczne.

6. Cierpię na nieuleczalną, wszechogarniającą i potężną miłość do ... świń. To moje najukochańsze zwierzęta i marzę o tym, żeby mieć własną świnkę w domu.

Strzelam do: Agnieshi, Malty, Mayme, Ireny i Andrzeja, Adrijah oraz Majanki. Wybaczcie, dziewczęta ... i chłopcy też ;)

11:30, casiapaw , Inne
Link Komentarze (13) »
czwartek, 21 lutego 2008
Gorący oscypek

oscypek

Składniki:

1 oscypek (taki większy, w formie osełki),
1-2 jajka,
2/3 szklanki bułki tartej,
żurawina do mięs,
olej do smażenia.

Wykonanie:

Oscypek kroimy na plasterki o grubości ok. 1,5 cm. W miseczce roztrzepujemy jajko, a na talerz obok wysypujemy bułkę tartą.

Każdy plaster sera zanurzamy najpierw w jajku, a następnie obtaczamy w bułce. Panierkę dociskamy ręką.

Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju. Wrzucamy serowe "kotleciki" i smażymy z obu stron na złoty kolor.

Podajemy z żurawinami.

oscypek

oscypek

poniedziałek, 18 lutego 2008
Nadziewane pomidorki
pomidorki nadziewane

Małe jest piękne! Jestem gorącą wyznawczynią tego stwierdzenia. Urzekają mnie małe żabki, małe rogaliki, małe stopy, małe śrubokręty. Małe PenDrivy i małe odmiany makaronów. Nawet małe słówka, powstałe w wyniku zdrobnienie pełnych, „dorosłych” wyrazów.

Lubię też miniaturowe warzywa – pomidorki koktajlowe, ostre papryczki, specjalne odmiany cukinii i kukurydzy. A z nich małe przekąski. Zachwycające, drobniusieńkie, kolorowe, do zjedzenia na raz…

Pomysł na pomidorki, choć całkowicie przez mnie zmodyfikowany, pochodzi z bloga Olgi Smile.

Składniki:

Kilka garści czerwonych pomidorków koktajlowych,
2 jajka na twardo,
3 pieczarki,
2 plasterki szynki,
starty żółty ser,
kilka łyżek majonezu,
1 łyżeczka ketchupu,
sól i pieprz,
szczypiorek i kilka rzodkiewek do ozdoby.

Wykonanie:

Pomidorki myjemy, osuszamy i odcinamy ich wierzchnie części (te od strony ogonka). Wydrążamy większość miąższu, tak aby nie uszkodzić ścianek. Najlepiej zrobić to za pomocą małego nożyka, bo wszelkie łyżeczki i wykrawarki okazują się za duże.

Pieczarki kroimy bardzo drobniutko i podsmażamy na maśle. Po lekkim przestudzeniu łączymy z równie drobno posiekanym jajkiem na twardo i majonezem. Doprawiamy solą i pieprzem i dokładnie mieszamy.

W drugim naczyniu mieszamy ze sobą szynkę w postaci maleńkich paseczków, ser starty na drobnej tarce, majonez, łyżeczkę ketchupu i przyprawy.

Połowę wydrążonych pomidorków napełniamy farszem pieczarkowym, drugą połowę szynkowo-serowym.  Każdy ozdabiamy kawałkiem szczypiorkowej gałązki albo słupkiem wyciętym z rzodkiewki. Układamy na półmisku, wkładamy na trochę do lodówki i wyjmujemy bezpośrednio przed nadejściem gości.

pomidorki

nadziewane pomidorki

czwartek, 14 lutego 2008
Drobiowe roladki z fetą i szpinakiem

pierś z fetą i szpinakiem

Szpinak zawsze cieszył się złą sławą. Rumiane przedszkolaki, szczerbate 8- i naburmuszone 10-latki zrobiłyby wszystko, żeby tylko uniknąć spotkania z nim. Niestety ich szacowni rodzice postępowali podobnie.

Ale szpinak ma charakter. Mimo jawnej niechęci społeczeństwa, postanowił nie poddawać się bez walki. W ostatnich latach przypuścił więc szturm na polskie podniebienia i … zwyciężył! Coraz szersze rzesze rodaków przekonały się, że zielona papka wcale nie jest jego ulubioną kreacją. Że lubi występować w sałacie, z mięsami, owocami morza, nabiałem. Że potrafi być wykwintny i wyrafinowany. Że jest godny najlepszych lokali… Że ma wiele twarzy...

Oto jedna z nich.

Składniki:

1 pierś z kurczaka (podwójna),
200 g mrożonego szpinaku,
100 g sera feta,
2 łyżki śmietany 18%,
1 łyżka masła,
1 ząbek czosnku,
gałka muszkatołowa,
pieprz i sól.

Wykonanie:

Pierś myjemy, osuszamy papierowym ręcznikiem i przekrawamy na pół. Każdą połówkę dość mocno rozbijamy, uważając jednak, aby nie podziurawić mięsa. Doprawiamy solą i pieprzem.

Na patelni rozpuszczamy łyżkę masła. Wrzucamy szpinak i dusimy, aż stanie się miękki, a cała woda z niego wyparuje. Wówczas dodajemy wyciśnięty ząbek czosnku i pokruszoną fetę. Mieszamy, doprawiamy pieprzem i gałką muszkatołową, a na końcu dodajemy śmietanę. Dokładnie mieszamy i dusimy jeszcze kilka chwil.

Na płasko rozłożone filety wykładamy gotowe nadzienie. Mięso zawijamy - nie koniecznie muszą nam wyjść ruloniki, ale chociaż coś na kształt zamkniętej tuby. Tubę tę przewiązujemy nastęnie w 2-3 miejscach nitką.

Na drugiej patelni rozgrzewamy olej i wkładamy na nią przygotowane roladki. Smażymy po kilka minut ze wszystkich stron, aż mięso ładnie się zarumieni.

pierś ze szpinakiem
 
kurczak z fetą i szpinakiem
poniedziałek, 11 lutego 2008
Ciastka francuskie w dwóch odsłonach
ciastka francuskie

Są idealne na drugie śniadanie. Smaczne, pożywne i łatwe do przetransportowania, nawet w wypełnionej po brzegi damskiej torebce. Wnoszą troszkę ciepła i uroku do szarych, bezosobowych pomieszczeń, umilają biurową kawę, są odskocznią od wyrobniczego stukania w przybrudzoną klawiaturę. Warto zabrać je ze sobą, by choć na chwilę oderwać się od codzienności, zanurzyć w miękkim, rozwarstwiającym się na języku cieście, lekko chrupiącym, słodko-słonym, delikatnym aż do przesady...

Tak, są wprost idealne na drugie śniadanie...

Składniki:

3 opakowania ciasta francuskiego,
2 duże jabłka,
1 opakowanie budyniu waniliowego,
cynamon,
1 jajko,
cukier kryształ.

Wykonanie:

Jabłka myjemy, obieramy i pozbawiamy gniazd nasiennych. Kroimy je na ćwiartki, a następnie na cienkie plasterki. Wkładamy do miski i hojnie posypujemy cukrem i cynamonem. Zostawiamy na kilka chwil.

W rondelku przygotowujemy budyń waniliowy. Postępujemy według wskazówek podanych na opakowaniu, z tą różnicą, że używamy nieco mniejszej ilości mleka niż zaleca producent. Gotowy budyń zostawiamy do przestygnięcia.

Ciasto francuskie rozwijamy (jeśli używamy mrożonego to rozmrażamy i wałkujemy na 2-3 mm grubości). Z jednego płata, za pomocą szklanki lub okrągłej foremki wycinamy kółka. Odkładamy 3-4 z nich, a w pozostałych - tym razem przy użyciu kieliszka - wycinamy otworki. Obrazowo mówiąc - mają one mieć dość wąskie brzegi, za to duże dziurki ;)

Brzegi pełnych kółek smarujemy rozmąconym jajkiem, tak samo postępujemy ze wszystkimi "obrączkami". Następnie na każdym kółku układamy po dwie obrączki. Otrzymujemy swego rodzaju studzienkę - pustą w środku, lecz z zamkniętym dnem. Dno to lekko nakłuwamy nożem. Gotowe studzienki napełniamy lekko przestudzonym budyniem i jeszcze raz smarujemy jajkiem.

Z pozostałych dwóch arkuszy wykrawamy kwadraty o boku o długości około 15 cm. W połówkach każdego kwadratu robimy ostrożnie kilka podłużnych nacięć, uważając, aby nie przerwać brzegów ciasta. Następnie na "nietkniętych" połowach (choć też nie do końca nietkniętych, bo należy jej trochę podziurawić widelcem) układamy posłodzone i odciśnięte z nadmiaru soku jabłka. Nakrywamy je "pociętą" częścią ciasta i dobrze zlepiamy brzegi. Całość smarujemy rozmąconym jajkiem i posypujemy cukrem - najlepiej grubym kryształem.

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C. Wkładamy do niego ciastka i pieczemy je przez około 15 minut, aż się ładnie zezłocą. Po wyjęciu studzimy.

francuzy

ciastko francuskie

francuzy

 
1 , 2
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape Sezon Truskawkowy 2009 Nasze e-Książki 19 kwietnia 2009r. - Dzień Czosnku - podsumowanie Gotujemy po Polsku!! - podsumowanie
design by taisha