wtorek, 29 kwietnia 2008
Briami
briami
 
Grecja – wyspa starożytnych bogów, gorącego słońca, oszałamiających smaków i aromatów. Tam wszystko tętni życiem, ma swoją historię, swój charakter. Białe świątynie, karłowate drzewa, przemykające zaułkami koty i dorodne bakłażany. Wszystkie je przepełnia jakaś magia, spowija tajemnicza aura tego miejsca…

Tajemnica tkwi też w każdej narodowej potrawie Greków. Mussaka, dolmades, suwlaki., tzatzyki - proste pokarmy, przesycone wonią lata, morza, radości, lenistwa. A wśród nich
briami. Choć z pozoru jest tylko mieszanką zapieczonych pod parmezanem warzyw, ma smak, który mówi, że za tym musi kryć się coś więcej. Niesie sekret. Sekret będący esencją Grecji. Sekret, który próbuję zgłębić we własnej kuchni…

Autorką genialnego przepisu jest Bajaderka.


Składniki:

2 cukinie,
2 duże ziemniaki,
2-3 ząbki czosnku,
1 duży pomidor,
5 dag parmezanu,
3 łyżki oliwy z oliwek,
2 łyżki wody,
2 łyżeczki oregano,
2 łyżeczki bazylii,
1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
sol i pieprz.

Wykonanie:

Wszystkie warzywa myjemy i osuszamy. Cukinie i obrane ziemniaki kroimy w ½-cm plasterki, pomidory w ćwiartki, parmezan w grubą kostkę, a czosnek drobniutko siekamy.

Piekarnik rozgrzewamy do 220 st. Celsjusza. Przygotowane warzywa oraz pokrojony ser wsypujemy do dość płaskiego naczynia żaroodpornego. Zalewamy je wodą, oliwą, posypujemy ziołami i dość mocno doprawiamy solą i pieprzem. Ważne, aby parmezan występował w postaci bryłek, a nie był starty - kostki sera w trakcie pieczenia zmienią się bowiem w nieregularne, przyrumienione sztabki, natomiast stary ser tylko by się roztopił, zmieniając całą konsystencją zapiekanki.

Umieszczone w naczyniu składniki dokładnie mieszamy, wstawiamy do pieca i pieczemy przez około 1,5 godziny. Od czasu do czasu mieszamy, aby wszystkie warzywa równomiernie i ładnie się przyrumieniły. Jak podaje Bajaderka, Grecy serwują tę potrawę z plastrem zimnego sera feta i chrupiącą bagietką. Ja zastąpiłam je grillowaną pierś kurczaka.

briami
 
briami
 
A tak wyglądało briami przed zapieczeniem: 
briami
piątek, 25 kwietnia 2008
Kotlet drobiowy w musztardowej panierce
kotlet
 
Cutlet , côtelette, Kotelett, cotoletta, chuleta, котлета. Jak widzicie jest znany na całym świecie.
Swojski, smaczny, domowy, niezmienny od lat. Kotlet, bo o nim mowa, nie uwodzi nas wyszukaną elegancją, nie chełpi się wyrafinowaniem, nie oszałamia egzotycznym posmakiem. A mimo tego jak nikt podbija serca i podniebienia.

Tym razem wystąpił w nieco innej oprawie. Równie smacznej, choć jakby obcej, nieznanej; złocistej i chrupiącej, ale jakiejś innej, frapującej...
 
Autorką przepisu jest Alexandra z bloga Kulinarnie. 

Składniki:

1 pierś kurczaka,
2 łyżki musztardy miodowej,
1/3 szklanki mąki kukurydzianej
1/3 szklanki bułki tartej,
sól i pieprz.

Wykonanie:
Filet myjemy, osuszamy i kroimy na dwa kotlety. Każdy z nich dość cienko rozbijamy, po czym doprawiamy solą i pieprzem. Smarujemy obficie musztardą z obu stron, a następnie panierujemy w bułce tartej wymieszanej z mąką kukurydzianą.

Na patelni rozgrzewamy olej, wkładamy kotlety i smażymy z obu stron na złoty kolor.
 
kotlet
 
kotlet w musztardzie
wtorek, 22 kwietnia 2008
Karuzela maków
shake maki

Sushi – najdoskonalsze jedzenie świata! Kwintesencja smaku szczelnie zamknięta w niewielkim ruloniku. Na powierzchni około 2 cm sześciennych mieści się wszystko to, co doprowadza język do rozkoszy. Ogień i słodycz, miękkość i chrupkość, lepka kleistość i zdecydowana jędrność. To karuzela doznań, karuzela przyjemności, karuzela (s)maków...

Składniki:

2,5 - 3 szklanki ugotowanego ryżu do sushi (przepis tutaj),
4 płaty nori,
100 g surowego łososia,
100 g surowej polędwicy z tuńczyka,
1/2 długiego ogórka,
kilka grzybków shitake,
1/2 awokado,
1 łyżka serka philadelphia,
wasabi,
kilka łyżeczek prażonego sezamu.

Dodatkowo:

Tezu (1/3 szklanki wody + 1/3 szklanki octu ryżowego),
bambusowa mata.

Wykonanie:

Zaczynamy od przygotowanie tezu – płynu (pół na pół woda i ocet ryżowy), który umożliwia swobodne „posługiwanie się” kleistym ryżem. Trzeba moczyć w nim ręce przed każdym nabraniem porcji ziaren. Dobrze też używać go do obmywania noża, którym będziemy kroić nasze maki.

Na bambusowej macie układamy 1 płat nori. Zwilżamy dłonie tezu, nabieramy dużą porcję ryżu i rozprowadzamy go ostrożnie na listku nori tak, aby przy jednym brzegu pozostało około 2 cm niepokrytej powierzchni.

Za pomocą palca wzdłuż nori rozprowadzamy maleńką porcję chrzanu wasabi. Na nim (także poprzez całą długość listka) układamy paski cienko pokrojonej ryby i pozostałych dodatków.

Przystępujemy do zwijania. Razem z matą unosimy jeden brzeg nori (przeciwległy do tego pustego). Trzymając matę wszystkimi palcami zwijamy ją tak, aby glon owinął się wokół nadzienia i powstała zwarta rolka o równej grubości. Ważne, aby cały czas mocno dociskać matę. Gotowe maki będą dzięki temu trwałe i efektowne. Tuż przed końcem rolowania zwilżamy lekko wodą pusty brzeg listka i dopiero „zamykamy” naszą roladkę.

Matę odkładamy, a przygotowany rulon przecinamy na pół. Każdą z połówek układamy obok siebie, a następnie (po zwilżeniu noża w tezu) kroimy je jeszcze na trzy równe części. W ten sposób z jednego płata nori otrzymujemy 6 maków.

Tekka hosomaki
(jedynym składnikiem jest surowy tuńczyk)
 
teka maki
 
teka maki

Shake hosomaki
(wyłącznie z surowego łososia)
 
sake maki
 
shake

Kappa maki
(maki wegetariańskie, gdzie jedynym dodatkiem jest ogórek)
 
kappa maki
 
kappa
 
Maki wegetariańskie
(ogórek, awokado, shitake, sezam, serek philadeplphia lub majonez)
 
wegemaki
 
maki wege

Shake futo maki
(łosoś, awokado, sałata, majonez, sezam)

futo maki
 
maki 

Często spotykane są też tzw. philadelpia maki, do których przyrządzenia używa się serka o tej właśnie nazwie. Poza nim w skład takiego sushi wchodzą wymieszane w dowolnych kombinacjach: łosoś, tuńczyk, krewetka, ryba maślana, paluszek krabowy, ogórek, sałata czy japoński omlet. Innym popularnym wariantem potrawy jest california maki, w którym podstawą jest awokado w połączeniu z rozmaitymi dodatkami.

Oczywiście sushi to także wiele, wiele innych składników. Warto wymienić wśród nich chociażby maki z marynowaną rzepą (oshinko), z włóknami tykwy (kampyo) czy łososiem w tempurze(tempura maki). Poezja!
Ryż do sushi

sushi

Kultura. Tradycja. Egzotyka. Klasyka. Prostota. Sztuka. Smak. Piękno. Doskonałość. Rytuał. Ceremoniał. Powściągliwość. Opanowanie. Honor. Surowość. To określenia Japoni. To określenia sushi...

Nic więcej pisać nie będę. Bo w przypadku sushi nadmiar jest grzechem, a mniej znaczy więcej...


Składniki:
(na około 65 sztuk)

4 szklanki ryżu do sushi (ja używam Shinode),
5 szklanek wody.

Na zaprawę:

1/2 szklanki octu ryżowego,
4 łyżki cukru,
2 łyżeczki soli,
1 łyżeczka sosu sojowego.

Wykonanie:

Ryż to podstawa sushi. Dlatego tak ważne, aby był odpowiednio przyrządzony. Istnieje kilka gatunków ryżu do sushi; nie musicie koniecznie używać Shinoda. Ważne, aby ziarenka były krótkie, okrągłe i kleiły się po ugotowaniu.

Pierwszym etapem przyrządzania ryżu jest jego dokładne wypłukanie. Robi się to, aby usunąć pokrywający ziarenka biały pył (dziś często jest to po prostu skrobia zbożowa). Ryż płucze się w wodzie do czasu aż stanie się ona w miarę klarowna. Trzeba to robić dość delikatnie, aby nie połamać ziarenek.

Wypłukany ryż umieszczamy w docelowym garnku, zalewamy świeżą wodą (w proporcji około 1 część ryżu do 1,2-1,5 części wody) i pozostawiamy na 30 minut. Po tym czasie garnek stawiamy na kuchni i doprowadzamy do wrzenia. Wówczas przykrywamy, zmniejszamy ogień i gotujemy przez około 5 minut. Następnie wyłączamy gaz i zostawiamy przykryty garnek na kolejnych 15-20 minut, aby ryż doszedł.

W międzyczasie przygotowujemy zaprawę. To właśnie ona nada potrawie smak. Ocet ryżowy, cukier, sól i sos sojowy wlewamy do rondelka, mieszamy i lekko podgrzewamy, aby ułatwić składnikom dokładne połączenie.

Ryż przekładamy do szerokiej misy, polewamy zaprawą i ostrożnie mieszamy za pomocą drewnianej łopatki. Trzeba to robić naprawdę delikatnie, aby całość nie zamieniła się w ryżową papkę. Gotowy ryż studzimy do temperatury pokojowej. Oryginalne przepisy zalecają wspomagać sie przy tym drewnianym wachlarzem, ja jednak pomijam ten etap ;)

ryz do sushi

ryz do sushi

czwartek, 17 kwietnia 2008
Bruschetta
 
Niby nic - pieczywo, trochę oliwy, roztarty czosnek i kawałek pomidora. Na co to przepis? Nigdy byście nie zgadli. Na najprawdziwszy na świecie wehikuł. Wehikuł, który pozwala podróżować w czasie i przestrzeni. W jednej chwili przemierzyć kilka tysięcy kilometrów i z pogrążonego w wiosennej szarudze polskiego tramwaju przenieść się wprost na toskański taras skąpany w złocistych promieniach zachodzącego za pobliskim wzgórzem słońca.

Już sam zapach unoszący się z piekarnia podczas przygotowywania bruschetty to krok w stronę Toskanii. Jej zapierających dech w piersiach pejzaży, ciepłego wietrzyku, szmeru zielonych listków...

Nie sądźcie więc ludzi i rzeczy po pozorach. Bo, jak widzicie, nawet zwykła grzanka w rzeczywistości może być czymś znacznie więcej...


Składniki:
 
4 kromki bagietki,
2 dojrzałe pomidory,
2 ząbki czosnku,
2 łyżki oliwy z oliwek,
1 łyżeczka suszonej bazylii,
sól i świeżo mielony pieprz,
kilka listków bazylii do przybrania.

Wykonanie:

Bagietkę kroimy na dość grube, ukośne kromki. Każdą z nich smarujemy z obu stron oliwą z oliwek i nacieramy rozgniecionym czosnkiem. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni C na 5-10 minut.

W międzyczasie myjemy i obieramy ze skórek pomidory. Kroimy je na małe kawałeczki, doprawiamy solą, pieprzem, bazylią i skrapiamy oliwą.

Gotowe grzanki wyjmujemy z piekarnika. Na każdej układamy porcję pomidorowej sałatki, dekorujemy świeżą bazylią i podajemy na stół.
 
bruschetta
 
bruschetta
poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Yellow chicken meal
fast food
 
Zielone listki sałaty, mięsiste pomidory, chrupiąca papryka. Są zdrowe i lekkie, symbolizują wiosnę, lato i właściwy styl życia. Ich jedzenie jest „trendy”, ma poparcie dietetyków. Jednak życie nie może ograniczać sie wyłącznie do tego, co powinniśmy robić. Bo najzdrowsze nawet ciało, bez szczęśliwej duszy, nie będzie funkcjonować prawidłowo.

Dlatego czasami dobrze jest zapomnieć o dobrych radach, przestrogach i własnych arteriach. I zrobić sobie przyjemność. Czasami szczęście jest bowiem tuż obok, w zasięgu ręki. Kryje się w szklance Coca Coli, obfitej kolacji jedzonej po 23.00, wielkiej paczce landrynek albo – odsądzanym od czci i wiary - fast foodzie. Najlepiej takim, który przygotujemy we własnej kuchni, z tego co akurat mamy w lodówce. A potem, z talerzem na kolanach, zasiądźmy na kanapie, włączmy telewizor i obejrzyjmy 300 odcinek ulubionego serialu...

Nasza dusza będzie szczęśliwa. A i ciało uśmiechnie się pod nosem...

Autorką pysznego dania jest niezastąpiona Cudawianki. Do spółki z Facetem, oczywiście ;)
 
Składniki:

1/2 paczki mrożonych frytek,
1 pierś kurczaka,
80 g startego żółtego sera,
4 łyżki śmietany,
4 łyżki majonezu,
2 ząbki czosnku,
papryka w proszku,
sól i pieprz.

Wykonanie
:

Frytki przygotowujemy według przepisu podanego na opakowaniu.

W międzyczasie myjemy i osuszamy mięso, po czym kroimy je na nieduże kawałki. Przyprawiamy solą, pieprzem, a następnie podsmażamy na rozgrzanej oliwie. Gdy lekko się zrumienią, zdejmujemy z patelni i odsączamy na papierowym ręczniku.

Gotowe frytki wykładamy na dno żaroodpornego naczynia. Posypujemy je warstwą żółtego sera. Śmietanę i majonez mieszamy ze sobą równych proporcjach, doprawiamy solą, pieprzem, papryką w proszku oraz dwoma wyciśniętymi ząbkami czosnku. Powstałym sosem polewamy frytki i ser.

Na majonezowo-śmietanowej polewie układamy kawałki podsmażonego kurczaka. Na sam koniec posypujemy jeszcze raz odrobiną sera. Wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni C piekarnika i zapiekamy przez około 10 minut, aż ser ładnie się rozpuści.
 
Przed zapieczeniem:


I po:
kurczak
czwartek, 10 kwietnia 2008
Budyń truskawkowy
budyń truskawkowy

Aksamit kojarzy się z luksusem. I nic dziwnego. W dawnych czasach stroje z niego nosili królowie i biskupi. Obijano nim dworskie meble, wyściełano trony, zasłaniano pałacowe okna.

Wśród deserów najbardziej aksamitne są chyba budynie. Gęste i wyraźne, a jednocześnie mięciutkie i delikatne. Otulają język, niczym piękna suknia ciało. Pozwalają poczuć się wyjątkowo, oderwać od rzeczywistości, przenieść w świat pełen miękkich poduszek, flakoników z perfumami, pierzastych wachlarzy i dam dworu... A że truskawkowy? Cóż, królowie uwielbiali truskawki... ;)

Autorką przepisu jest Coronella, ale ja znalazłam go na blogu Dorotus.

Składniki:

1/2 kg truskawek (ja użyłam mrożonych),
1/2 litra mleka,
1/2 opakowania cukru waniliowego,
1-2 łyżki cukru,
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej.

Wykonanie:

Truskawki rozmrażamy i miksujemy z mlekiem (pół szklanki mleka należy odlać – będzie potrzebne później). Dodajemy oba cukry i chwilę gotujemy.

W szklance obok rozrabiamy mąkę ziemniaczaną z resztą mleka. Powoli, stale mieszając, dodajemy je do gotującej się mikstury. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez 2 minuty. Cały czas intensywnie mieszamy, aby nie dopuścić do powstania grudek!

Gotowy budyń przekładamy do miseczek.

budyń truskawkowy

budyń truskawkowy

 
1 , 2
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape Sezon Truskawkowy 2009 Nasze e-Książki 19 kwietnia 2009r. - Dzień Czosnku - podsumowanie Gotujemy po Polsku!! - podsumowanie
design by taisha